czwartek, 5 stycznia 2012

....

Grace obudziło gwałtowne potrząsanie .Ktoś coś do niej mówił .
-spadaj ,-mruknęła i obróciła się na drugi bok .
Jednak ktoś nadal uparcie nią trząsł .Otwarła powoli oczy.
-Grace ? -spytał się jej Jared .
-to coś pilnego? bo wiesz położyłam się ledwo dwie minuty temu .-
-może lepiej zobacz na zegarek,wtedy pogadamy-
Grace przetarła oczy i zobaczyła na zegarek. Była 7 rano ! Jak mogła przespać 3 godziny ? !
-nie wiem jak to możliwe-powiedziała .
-to nie jest istotne . Sydney gdzieś poszła .-
-bo ma pracę. która nie jest jej potrzebna ,ale ona lubi stwarzać pozory normalności .-
Jared zrobił zawiedzioną minę .Aż w Grace coś się przełamało i postanowiła mu pomóc.
-niech stracę. Co takiego ma Sydney , czego ja nie mogę Ci dać ?-
-właściwie to możesz. Po prostu chce być wampirem,ale ona nie chce tego zrobić.Nie chce mnie przemienić ,a ja ...Ja chce móc ją obronić , zapewnić wsparcie. -
-pogadam z nią .A teraz idę .Trzymaj sie Jared.
Pomachał jej i zabrał się do sprzątania .
Kiedy dotarła do domu ,na kanapie siedziała jej współlokatorka.
-Grace , czy ty nie potrafisz zrobić niczego dobrze !? Nie wierze ,że pocieszałaś ją całą noc ! Do tego ominęłaś swój patrol .Wkurzasz mnie.-usłyszała gdy weszła.
-jak chcesz to sobie szukaj ,ale jestem pewna ,ze go nie znajdziesz. Już pewnie go tu nie ma . I nie musiałam pocieszać Sydney . Jakoś przemieniła tą laskę w wampira .-
Lucy popatrzyła na nią ze złością ,ale nagle zaczęła płakać.Czerwone zły potoczyły się po jej twarzy ,potem zaczęły plamić jasno szary, o wiele za duży podkoszulek .
-Grace co się z nami dzieje !? .Najpierw było nam dobrze , a teraz ? .Kłócimy się , nowa wampirka przemienia ludzi w wampiry ,a Charles Winston wraca i wypomina mi błędy z przeszłości !-
-rany , Lucy ,czemu wcześniej nie mówiłaś ?-powiedziała i przytuliła ją .Po raz pierwszy od tygodnia .
-tak ..Tak jakoś .Dobra nie ważne . O czymś jeszcze nie wiem ?-
-Charles podarował Sydney jakiegoś chłopaka .Zauroczył go tak ,że dopóki jest człowiekiem nic z tym nie zrobisz.-
Lucy powiedziała ,że zaraz wraca i poszła przebrać poplamiony łzami podkoszulek .
Przebrała się w jasne rurki , krótkie ,brązowe buty EMU i luźny kremowy sweter.Wzięła brązową skórzaną torbę.
Włożyła do niej klucze,telefon,arbuzowe gumy i wyszła z pokoju.Podczas schodzenia ze schodów spieła włosy w luźnego koka.
-gdzie idziesz?-spytała Grace.
-do starej znajomej -powiedziała Lucy ,uśmiechnęła się w wyszła z domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz