Sydney szła powoli zapełniającą się turystami ulicą .Była 9;06 , 29 września. Właśnie wyszła z perfumerii ,w której przepracowała ponad rok ukrywając się .W sumie to była z siebie dumna . Czuła ,że jej życie się zmienia na lepsze ,dzięki czemu ma nowe możliwości.
Kiedy weszła do kamienicy ,w której ostatnio zostawiła Jareda napadły ją wątpliwości .
Może powinna przestać go wykorzystywać i dać wolną wole .Przecież marnuje mu życie ,a on nie będzie żył wiecznie .
-cześć Sydney . gdzie byłaś ?-powiedział Jared,który w tym samym momencie wyszedł z mieszkania .
-nie ważne . załatwiałam stare sprawy.
-jakie stare sprawy ?-
-już nie ważne . mogę Ci zadać pytanie ?
-jasne kochana -
-nie przeszkadza Ci to ,że .....jesteś mi podporządkowany ? -
-oczywiście ,że nie.A ty już pewnie jesteś głodna -powiedział i przejechał palcem po szyi .
Pewnie ,że była .Podeszła bliżej i zatopiła zęby w jego szyi .
-Jared .-powiedziała i oderwała się od niego.
-tak ?-
-nie możemy tak już zawsze.
-nie zadowalam Cię ?-powiedział i ze smutkiem spojrzał w jej szare oczy .
-Niczego Ci nie zarzucam .Po prostu .... nie będziesz żył wiecznie . Nie mogę się do Ciebie przywiązać.-
-To mnie przemień Sydney . Przemień mnie i przestań narzekać.-
-Nie wiem czy to dobry pomysł .Zepsuje Ci życie . -
-nie prawda -odpowiedział i spojrzał na nią prosząco.
Sydney nie mogła się powstrzymać . Czemu ma sobie odmawiać towarzysza życia ?
Przystąpiła wiec do czynów.
CZTERY godziny potem
Jared obudził się na fotelu w swoim mieszkaniu w kamienicy .Poczuł siłę ,krew buzowała mu w żyłach .Był wampirem !Nareszcie . Był taki zły ,gdy Charles Winston podszedł do niego na tym koncercie i zauroczył . Musiał od tej pory pilnować Sydney .Teraz już ona nie może mu rozkazywać.Jednak miał ważny powód ,aby wytrwać przy tej wampirce - jeśli Charles się dowie ,ze ją opuścił ,bez problemu skręci mu kark. Miał też niestety nakazane się nie ujawniać .Chciał być wampirem dla własnej satysfakcji ,nie był głupi .To ,że kazano mu pilnować Sydney było nie do wytrzymania. Bardziej pociągała go Grace ,była taka sexi.A przy tym był pewny ,ze miałby u niej jakieś szanse.
Wstał z fotela i przeczytał kartkę ,która leżała na stoliku obok
Poszłam się pożywić . Teraz już nie mam Ciebie ,więc niestety muszę.Zostawiam Ci woreczek krwi.
XOXO .Sydney.
Jaka ona jest naiwna -pomyślał i wypił krew ,którą mu zostawiła .
Postanowił korzystać z życia.Napisał kartkę ,że wychodzi na spacer i otworzył drzwi . Dopiero teraz zobaczył jak naprawdę wygląda kamienica numer 6 w środku.Brudne ściany , zadrapane drzwi , wybita szybka w gablocie . Aż się zdziwił ,że kiedyś mu się tu podobało.
Wyszedł na pole i zaraz wywęszył Grace.Postanowił pobiec . Dotarł na miejsce tak szybko ,jak nigdy mu się nawet nie śniło.
Stał przed dużym ładnym domem .Wbiegł po schodach i otworzył drzwi wejściowe.
Ku jego zdziwieniu na kanapie leżała ...Grace.Niestety nie leżała sama i dokładnie na kanapie .Leżała na jakimś facecie . Całowali się .
-Grace ! ? - powiedział ,trochę zbyt głośno .
Wampirka szybko wstała z kanapy i poprawiła włosy .W jej ślady poszedł facet z kanapy.
-Jaka Grace ? To moja Jasmine ! Znasz go ,da ? -powiedział i zmierzył Jareda wzrokiem.
- nie .znaczy da . znaczy .... nie wiem kto to -odpowiedziała Grace z niepewnością.
-mogę usiąść ?-spytał Jared i bez pozwolenia usiadł na fotelu.
-to coś może być jakieś zboczone . wyrzuć go . -odezwał znowu facet .
-nie . on zostaje -odpowiedziała i usiadła na drugim fotelu.
-wariat zostaje !?-
-da . wariat zostaje,-
Gościu pocałował ją w policzek i wyszedł.
-widzę ,że sprowadzasz sobie tu jakiś Rosjanów.-powiedział Jared i uśmiechał sie ironicznie.
-możliwe. czasami też mam ochotę na całowanie . dziwnie mi się do tego przyznawać.-odpowiedziała trochę zmieszana. Ubrana była mniej więcej tak jak Lucy rano .Jasno szare ,dresowe spodnie bombki i jasnoróżowa bokserka . Ciemno brązowe włosy miała upięte w luźny ,wysoki kok.
-nie masz się czego wstydzić . zobacz na mnie .Nareszcie zostałem przemieniony !.-
-no widzisz . Sydney łatwo do czegoś namówić.-
Grace była w złym humorze.Brakowało jej bliskości tego Rosjanina . Nie chodziło tu o jego osobę , tylko to co jej miał do zaoferowania.
-lubisz ją co ?-
-kogo ? Sydney ? -
-tak ,twoją ukochaną Sydney .-
-lubię ją ,ale nie najbardziej .-
Grace spojrzała mu w oczy .Lubił gdy to robiła .
-nie kłamiesz ?-
Jared już miał dość tej rozmowy . Tak bardzo chciał przejść do rzeczy . Tak bardzo miał ochotę ,być chociaż przez chwilę tak blisko z nią jak ten gościu.
-głupi Rosjanin .-mruknął przez nie uwagę.
-jaki ,kurde Rosjanin ?-
W odpowiedzi zobaczyła jak Jared się zbliża do jej fotela .Usiadł na bocznym oparciu i popatrzył jej w oczy .
W odpowiedzi zobaczyła jak Jared się zbliża do jej fotela .Usiadł na bocznym oparciu i popatrzył jej w oczy .
Pocałunki zajęły im dużo czasu . Rozumieli się bez słów.Mogli tak w nieskończoność.
Nagle otworzyły się drzwi . Do pokoju weszła Lucy Lawson . Na początku otworzyła szeroko oczy ze zdumienia ,jednak po chwili uznała ,że to nie jej sprawa.
W końcu znała Grace . A Grace nie znała wyrzutów sumienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz