wtorek, 10 stycznia 2012

Droga powrotna.

Lucy po drodze do domu postanowiła się pożywić. Zatrzymała się przy barze szybkiej obsługi i poszła na zaplecze. Z doświadczenia wiedziała ,że to właśnie tam zawsze są ludzie bez chęci do życia. Oni nigdy się nie opierają-pomyślała Lucy i otworzyła stare drzwi z jasnego drewna .
-dzień dobry , jest tu ktoś ?-spytała na wszelki wypadek.
Zobaczyła dwie dziewczyny ,które siedziały na skrzynkach w oświetlonym kącie ,ciemnego zaplecza.
Jedna płakała ,druga ją najwyraźniej pocieszała.
-Nie martw się Isabelle . -mówiła i przytuliła ją .
-właśnie Isabelle-nie martw się -powiedziała Lucy i pokazała się pracownicom. Obydwie były brunetkami , jedna o zielonych oczach , druga o niebieskich o jakimś nienaturalnym odcieniu .
-o co chodzi ?-spytała się niebieskooka i zmierzyła ją złym wzrokiem.
Lucy już od dawna miała zasadę - nie rozmawiaj z swoim obiadem . Podeszła tylko bliżej i zastawiała się ,którą pierwszą posmakuje .
-nie wiesz z kim zadzierasz -powiedziała znowu ta sama dziewczyna i spojrzała jej w oczy ,jakby chciała ,żeby się przestraszyła.
-od kiedy jesteś wampirem , hę ?-spytała się ,,bezimiennej`` .
A ją zamurowało . To był jej mały sekret.Żyła w ubogiej rodzinie , musiała zarabiać na ciuchy i wypady na pizze . Każdy wypad do kina i słyszała to samo ;jak chcesz iść to sama zarób, nie będziemy płacić za twoje zachcianki.Dziewczyna ta nazywała się Taylor Dawson i miała dość tego życia . Wampirem została właściwie z litości - kiedy zobaczyła pożywiającego się osobnika na parkingu za barem pomyślała; to jest to czego chcę . Błagała go na kolanach ,żeby ją przemienił . Jednak mieli umowę -do 20 roku życia ,żyje normalnie .Aktualnie miała 19 lat i 6 miesięcy .
-za pół roku będę mogła robić co tylko zechcę -myślała i uśmiechała się na samą myśl o tym jak będzie wyglądało jej życie za cudownych 6 miesięcy , zaczynając od 26 maja do nieskończoności szczęśliwych dni .
-od stosunkowo niedawna -odpowiedziała -i zostaw Isabell w spokoju . znajdź sobie kogoś innego do żywienia -
-no to masz problem , bo ja jestem głodna ,a Isabell jest w takim stanie ,że łatwo będzie jej wmówić ,ze starszy brat wbił jej widelec. -powiedziała Lucy i podeszła do brunetki z zielonymi oczami .
-co się stało kochanie ?Chłopak Cię rzucił , co ?-powiedziała i usiadła koło ofiary .
Isabella po chwili wycierania łez i nerwowego przełykania śliny odpowiedziała ;
-muszę sama zarabiać na utrzymanie domu bo rodzice wyjechali gdzieś na koniec świata , nawet nie wspominając słowem . ! Jedyne co mi po nich zostało to ta kartka !-załkała i pokazała Lucy skrawek papieru-

Wyjeżdzamy , nie wpakuj się w kłopoty bo nie będziemy specjalnie przyjeżdżać żeby Cię wyciągać z więzienia.
Lisa i Tom .

- nie ma to jak miłe pożegnanie -mruknęła Taylor.

Blond włosa wampirka , wstała i postanowiła się zlitować .
-niech Ci będzie-żyj sobie . jest tu w okolicy bank krwi ?-mruknęła z niezadowoleniem o zimnym posiłku.Nie chciała ubrudzić tego sweterka krwią- to był jeden z jej ulubionych , dostała go od Grace .
-przysługa za przysługę -powiedziała wampirka i wyciągnęła z szafki woreczek z krwią.
-to jest zimne-powiedziała Lucy marszcząc czoło.
Taylor wzięła woreczek i ...dała do mikrofali . Jakby taka sytuacja zdarzała się już jej milion razy .
-dzięki. Wezmę na wynos-powiedziała Lucy , wzięła worek i wsiadła do samochodu .Wypiła jego zawartość niewiarygodnie szybko.
Dobrze ,że to była grupa B-pomyślała i uśmiechnęła się na wspomnienie ciepłej krwi ,swojej ulubionej grupy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz