Kiedy wracały na ruchliwą uliczkę , na niebo zaczęły nadciągać ciemne chmury .
-no super-powiedziała Sydney i spojrzała w niebo.
Zaczynała być głodna .Miała ochotę kogoś zaatakować.
-głodna ? –spytała Grace ,bo sama odczuwała taką potrzebę .
-możliwe .-
-jaka grupa ?-
-jak to jaka grupa ?-
-rany , zgadnij .masz do wyboru A,B,AB i 0 .-
-jesteś obrzydliwa . –
-możliwe .ale głodna też –
-lepiej chodźmy-
Grace była zła . Nie dość ,że sama naiwnie skazała się na to towarzystwo to jeszcze nie miała się jak jej pozbyć .Sydney nadal myśli ,że jest kimś lepszym ode mnie -pomyślała i popatrzyła się na nią ze złością.
Szły przez zatłoczoną ulice z nadzieją ,że coś wyczują i nie będą musiały spędzać ze sobą więcej czasu. Jednak nic takiego się nie działo.
Nagle Sydney osunęła się na pobliską ławkę .
-już nie dam rady –
-proponowałam to nie chciałaś .-
-pieprz się .poradzę sobie .-powiedziała ,powoli wstała i skierowała się w stronę uliczki w której były koncerty.
Szła i szła aż sama nie wiedziała gdzie jest .Usiadła na trawie i czekała na kogoś żywego.
Nie musiała długo czekać. Kiedy tylko usłyszała kroki podbiegła i zaczęła się żywić.
Gdyby tylko się obróciła , sprawy potoczyły by się inaczej .Po chwili upuściła ciało. Była cała w krwi i zaczęła robić sobie wyrzuty. Jak mogła tak kogoś skrzywdzić ?
Powoli przeniosła wzrok na ciało .I zobaczyła ,że właśnie pożywiła się na ..Lanie .
-Lana ! Błagam ,odezwij się !-zaczęła wrzeszczeć i potrząsać ciałem .
Bez reakcji . Sydney powoli usiadła na ziemi i zaczęła płakać ,o ile to można było nazwać płaczem .To nie były łzy-tylko krew.
W takim stanie zastała ją Grace ,która chciała się dowiedzieć czegoś na temat spotkania Lucy z jakimś nieznajomym.
-czyli jednak AB . –powiedziała i usiadła koło niej .
-zabiłam ją ! ty tego nie rozumiesz , ja jestem inna od was . jestem kimś lepszym , kimś kto umie nad tym panować.!-
-gdyby tak było, to by się nie stało. I zrozum to ; nie jesteś inna ! jesteś taka sama jak my i dopóki tego nie zrozumiesz to masz poważny problem . –
-a co z.... Laną ?-
-chyba z jej ciałem . nic, pochowaj ją gdzieś w lesie .-
-nie , ona nie może umrzeć ! skoro nie chcesz ruszyć dupy i mi pomóc to powiedz jak ją uratować. –
Grace nigdy nie lubiła takich sytuacji i towarzyszących im emocji. Ból ,bezsilność i strata .
Popatrzyła na Sydney i powoli odeszła .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz