wtorek, 3 stycznia 2012

Kiedy wracały na ruchliwą uliczkę , na niebo zaczęły nadciągać ciemne chmury .

-no super-powiedziała Sydney i spojrzała w niebo.

Zaczynała być głodna .Miała ochotę kogoś zaatakować.

-głodna ? –spytała Grace ,bo sama odczuwała taką potrzebę .

-możliwe .-

-jaka grupa ?-

-jak to jaka grupa ?-

-rany , zgadnij .masz do wyboru A,B,AB i 0 .-

-jesteś obrzydliwa . –

-możliwe .ale głodna też –

-lepiej chodźmy-

Grace była zła . Nie dość ,że sama naiwnie skazała się na to towarzystwo to jeszcze nie miała się jak jej pozbyć .Sydney nadal myśli ,że jest kimś lepszym ode mnie -pomyślała i popatrzyła się na nią ze złością.

Szły przez zatłoczoną ulice z nadzieją ,że coś wyczują i nie będą musiały spędzać ze sobą więcej czasu. Jednak nic takiego się nie działo.

Nagle Sydney osunęła się na pobliską ławkę .

-już nie dam rady –

-proponowałam to nie chciałaś .-

-pieprz się .poradzę sobie .-powiedziała ,powoli wstała i skierowała się w stronę uliczki w której były koncerty.

Szła i szła aż sama nie wiedziała gdzie jest .Usiadła na trawie i czekała na kogoś żywego.

Nie musiała długo czekać. Kiedy tylko usłyszała kroki podbiegła i zaczęła się żywić.

Gdyby tylko się obróciła , sprawy potoczyły by się inaczej .Po chwili upuściła ciało. Była cała w krwi i zaczęła robić sobie wyrzuty. Jak mogła tak kogoś skrzywdzić ?

Powoli przeniosła wzrok na ciało .I zobaczyła ,że właśnie pożywiła się na ..Lanie .

-Lana ! Błagam ,odezwij się !-zaczęła wrzeszczeć i potrząsać ciałem .

Bez reakcji . Sydney powoli usiadła na ziemi i zaczęła płakać ,o ile to można było nazwać płaczem .To nie były łzy-tylko krew.

W takim stanie zastała ją Grace ,która chciała się dowiedzieć czegoś na temat spotkania Lucy z jakimś nieznajomym.

-czyli jednak AB . –powiedziała i usiadła koło niej .

-zabiłam ją ! ty tego nie rozumiesz , ja jestem inna od was . jestem kimś lepszym , kimś kto umie nad tym panować.!-

-gdyby tak było, to by się nie stało. I zrozum to ; nie jesteś inna ! jesteś taka sama jak my i dopóki tego nie zrozumiesz to masz poważny problem . –

-a co z.... Laną ?-

-chyba z jej ciałem . nic, pochowaj ją gdzieś w lesie .-

-nie , ona nie może umrzeć ! skoro nie chcesz ruszyć dupy i mi pomóc to powiedz jak ją uratować. –

Grace nigdy nie lubiła takich sytuacji i towarzyszących im emocji. Ból ,bezsilność i strata .

Popatrzyła na Sydney i powoli odeszła .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz