A więc zeszła po schodach i odetchnęła z ulgą . Jared już pewnie wyszedł , bo Grace właśnie siedziała na kanapie z laptopem na kolanach .
-Luc , a może wybierzemy się gdzieś na wakacje ? Tajlandia , może Maroko.Ewentualnie Grecja .Chociaż tak na prawdę chciałabym jechać do Australii .Ale wkurza mnie ,ze gdziekolwiek nie pójdę to coś pieprzą o wizach i trzeba ich zauroczać i ..-zaczęła mówić Grace ,ale zobaczyła wzrok Lucy-hej co jest ?
-może Jareda też zabierzemy?-powiedziała ironicznie wampirka .
-Jared ? A kto to taki ? To tylko takie moje dowartościowanie.To by się nie stało ,ale wypędził mi tego modela , Rosjanina....-
-ok, rozumiem . A jak już mówimy o wyjazdach -pamiętasz Cheryl ?-
-jasne ,że pamiętam Cher.Jak mogłabym zapomnieć kogoś kto był już modelką , surferką ,rezydentką i Bóg wie co jeszcze.Lubię tą laskę . Gdyby nie ona nie poznałabym tych modelów .-powiedziała Grace i uśmiechnęła się na samo wspomnienie wysokich chłopców .
-a więc Cheryl proponuje nam , żebyśmy pomogły jej przy programie ,który teraz kręci. W tym wcieleniu jest reżyserką , czy coś w tym stylu.Są tam ładni chłopcy i myślę ,ze może być ciekawie .I tak nie mamy nic do roboty-
-pomyślę nad tym . W tym momencie szukam czegoś bardziej...ekstremalnego.Najlepiej coś z wodospadami . Uwielbiam wodospady -mruknęła Grace,która od jakiegoś czasu chciała poczuć coś ekscytującego. Coś czego jeszcze nigdy nie robiła.Miała dość nudnego życia .
-wodospady mówisz ?-zaczęła Lucy ,ale przerwały jej gwałtowne kroki .
To był Jared ,który wbiegł do domu .
Był .....przerażony .
-Sydney nie żyje !-wrzasnął i spojrzał się na nie z rozpaczą.
-zmyślasz . -powiedziała Lucy i spojrzała na niego zła . Nie miała ochoty na głupie żarty.
-sama zobacz ,jak nie wierzysz ! Ja zresztą już też nie żyje -Charles skręci mi kark jak się dowie ,że jej nie przypilnowałem !Dziwka ,nie uważała a teraz ja za to oberwę !-zaczął mówić , bardzo wkurzony .
-ty ! zawarłeś .układ . z .nim !?-spytała blond wampirzyce , nieźle wkurzona .
-nie zawarłem ! on mnie zmusił !-wrzasnął Jared. Najwidoczniej żałował tego ,że jest w to wplątany . A kiedyś wiódł całkiem normalne życie...
-Grace,pomóż -powiedział do niej .On nie prosił . Nie miał już nic do stracenia -błagał ją o pomoc bo nie miał kogoś innego.
-Jared , łączy nas godzinny romans , nic więcej -powiedziała Grace. Czego on od niej wymaga ?Nie będzie mu ratować dupy .
-rozumiem -powiedział ,chociaż jego mina wskazywała na coś innego-a przynajmniej położysz czasem mi kwiatki na grobie ?-
-Jared. Mówię to ,żebyś mnie potem nie nawiedzał ,czy coś w tym stylu- nie będziesz miał pogrzebu .Nikt się nie zorientuje ,że już Cię nie ma na tym świecie . Najprawdopodobniej Charles zakopie Cię gdzieś w Kambodży , gdzie w czasie wielkiego głodu Cię odkopią i zjedzą . No to było by na tyle-powiedziała Grace i zostawiła go samego.Wiedziała ,że powoli do niego docierało co go czeka.Weszła do swojego pokoju gdzie zastała Lucy .
-i co robimy ?-spytała się jej .
-nie wiem . To nie nasz problem Luc . Jedyne na co teraz mam ochotę to relaks.-
-To co......Gramy w Dance Star party ?-
-Gramy w Dance star party-powiedziała rozbawiona Grace i wyciągnęła z fioletowego pudełka kontrolery ruchu .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz