Rozdzieliłyśmy się z Grace na skrzyżowaniu. Od tego wydarzenia minęło już z 40 minut a nadal nic nie czuje .A raczej nikogo.Zaczynam mieć dość. Ostatnio ,całkiem często myślę ,że żyje bo żyje ,ale po co to nie wiem.Przecież nikt nie będzie tęsknił-no może Grace.Co ona zrobi sama, ?
Z rozmyślań wyrwał mnie zapach .Był ciekawy, jednak nie ten co na plaży.Instynktownie postanowiłam za nim podążyć.Biegłam uliczkami aż dotarłam do jakiejś alejki turystycznej.Pełno tu ludzi z aparatami i (o zgrozo!) skarpetkami do sandałów .Było tu tak tłoczno ,że musiała zmienić tempo na wolniejsze.W końcu dotarła do źródła zapachu.Była to ..perfumeria.Lucy weszła do niej i ...straciła trop.Trudno było rozróżniać zapachy ,gdy czujesz naraz kilkadziesiąt perfum.Zrobiło jej się nie dobrze,więc weszła na zaplecze. Siedziała tam drobna ruda dziewczyna ,która wyrzucała zużyte testery.
-witaj słonko ,-mrukneła
Dziewczyna spojrzała się na nią swoimi stalowymi oczami .Gdyby nie one , nie rozpoznała by jej.
-kim jesteś?-spytała się marszcząc czoło.
-ach. ciągle te same pytania. kim jesteś ? czego chcesz ? to juz nudne . wolałabym usłyszeć ; oo, Lucy jak pięknie dziś wyglądasz.Jestem tym co ty -wampirem.Masz całkiem niezły kamuflaż ,ale mnie nie zmylisz.
Ruda wypuściła powietrze z ust. Oto nadszedł koniec jej spokojnego życia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz