Grace powoli wchodziła po schodach prowadzących na górę.Przeszła długi korytarz i otworzyła drzwi po prawej stronie.Lucy siedziała po turecku na jasnym , prawie ,ze białym parkiecie .
-ej , Luc ..Wychodzę na miasto , jesteś głodna ?-
-nie. chociaż w sumie to tak. przynieś mi w woreczku,najwyżej odgrzeje sobie w mikrofalówce.
-mhm,dobra . ale nadal mam wrażenie ,że coś jest nie tak odkąd tu weszłaś.
-nic mi nie jest. idź , tylko dostarcz mi pożywienie przed północą ,nie mam ochoty nigdzie wychodzić.
Grace przytaknęła i wyszła z domu.Była pełna energii,więc żeby jutro oszczędzić sobie obserwacji na przydzielonej jej ulicy, udała się tam .To była alejka pełna turystów, o tej porze wszędzie były zaświecone kolorowe lampki, podświetlone stragany ,sklepy te firmowe, i te nie.Zaczęła węszyć.Po chwili doszła do perfumerii ,gdzie niespodziewanie zgubiła trop.
niech to szlag-pomyślała i weszła głębiej , pomiędzy półki z kosmetykami .Nagle wpadła na jakąś rudą dziewczynę i zmierzyła ją swoim spojrzeniem typu ,, kurde , uważaj trochę``.
-pomóc w czymś ? -spytała.
Grace po chwili zorientowała się ,że ruda tutaj pracuje.
-wątpię ,żebyś mi pomogła choć w jednej rzeczy ,którą chce. -powiedziała ,ale zobaczyła jej oczy . Szare i duże.
Jak dotąd znała tylko jeden sposób na sprawdzenie tożsamości pod względem , człowiek czy wampir.Wzieła farbę do włosów i niby przypadkiem przecięła sobie kawałek skóry na dłoni.
Podniosła oczy na dziewczynę i czekała na jej reakcję.
--- Sydney ---
Powoli nadchodził koniec tego dziwnego dnia. Po odwiedzinach Lucy , wszystko zaczynało wracać do normalności. Gdy wyglądała za szybę perfumerii widziała oświetlone stragany , tłumy turystów ,ławki .Wiedziała też ,że za tym zgiełkiem , gdy przejdzie się małą uliczką co tydzień odbywa się koncert. Były na nim różne nieznane zespoły ,ale grały muzykę ,która wydawała jej się znacznie ciekawsza od innych . Tam czuł się bezpiecznie, jeszcze nigdy nie spotkała tam kogoś takiego jak ona. Tydzień temu występowała dziewczyna ,która śpiewała covery Lykkie Li , potem zespół rockowy i dwie dziewczyny ,które taniec brzucha wykonywały na zmianę z śpiewaniem repertuaru Shakiry.Chodziły plotki ,że od czasu do czasu przychodzą tam wysłannicy wytwórni płytowych szukający kogoś z ciekawą historią i interesującym głosem.Sydney postanowiła sobie ,że kiedyś tam wystąpi ,jednak w chwili obecnej siedziała w perfumerii w ostatniej godzinie swojej zmiany i była już dosyć zmęczona.Właśnie szła , poprawiać ułożenie kosmetyków na półkach ,gdy zderzyła się z ciemną brunetką ,która popatrzyła na nią złym wzrokiem.
-też jakoś specjalnie nie mam ochoty tu być pomyślała Sydney ze złością ,ale z wymuszonym uśmiechem spytała się jej czy może w czymś pomóc. Brunetka odpowiedziała jej ,że nie w tym co by chciała . A potem ...potem poczuła mocny zapach krwi. Silniejszy od ludzkiej. Okazało się ,że to brunetka się przecięła.Sydney starała się pohamować głód ,ale była pewna ,że było go widać nawet w jej oczach.Brunetka popatrzyła się z satysfakcją.
-witaj , słońce. Lucy mi trochę o tobie opowiedziała.Na mój pech ominęła imię.Wyświadczysz mi więc ten zaszczyt i mi je wyjawisz ?
W Sydney wszystko się gotowało. Po co one się wtrącały do jej życia ? !
-Nazywam się Sydney i mam w dupie wasze sprawy ! Zostawcie mnie w spokoju , !
-A więc Sonny ..-zaczęła ale jej przerwano.
-Nie Sonny , tylko Sydney !
-Rany , a więc Sydney . To tylko ostrzeżenie. Ktoś poluje na naszym terytorium. Ktoś równie stary jak my i jak widać doświadczony.Ktoś ,kto sie nami interesuje i nie znamy do końca jego zamiłowań jedzeniowych.Więc uważaj , bo dziś jesteś Sydney a jutro możesz być obiadem . -powiedziała i wyszła.
Zamurowało ją. Nie spodziewała się takiej przemowy. Żegnaj spokojny końcu dnia-pomyślała i udała się do banku krwi. Skoro ma jakoś przeżyć musi mieć dużo siły.
Fajne opowiadanie :)
OdpowiedzUsuńwww.revengex3.blogspot.com
www.innym-okiem-na-swiat.blogspot.com
Wesołych świąt :)