środa, 21 grudnia 2011

6.

Sydney wstała i popatrzyła się na jasno włosom wampirzyce.Była ładna ,wysoka i zdecydowana.Taka silna.Taka idealna. Na pewno miała ciekawsze życie niż ona. Na pewno nie pracowała w perfumerii , dla własnego bezpieczeństwa,nie wyglądała ,żeby się czegoś bała.

-Ok, a więc zaczynamy.Powiedz mi wszystko o sobie.A wiedz ,że czuje kiedy ktoś kłamie.
-to może byś się przedstawiła-mruknęła Sydney nie bardzo wiedząc jak wybrnąć z tej dziwnej sytuacji.
-to tylko formalności ,ale skoro tak ci zależy .Lucy . a teraz gadaj.
-skoro ci tak zależy-powtórzyła za nią Sydney ironicznym głosem,jednak gdy zobaczyła minę tej drugiej postanowiła powiedzieć jej to co chciała.
-Sydney, 60 lat ,pracuje w perfumerii jak widzisz,mieszkam niedaleko stąd .pasuje?-
-niekoniecznie. Jesteś dosyć młoda. A co z przemianą ?
-nic ciekawego.
-Czy ty nie zdajesz sobie sprawy ,że mam w dupie twój komentarz ? sama ocenie.

Sydney miała już powoli dosyć. Może się bała ,ale nie lubiła gdy ktoś jej groził.
-po prostu jakiś gościu, podszedł do mnie ,przemienił ,powiedział co i jak i zniknął raz na zawsze.
-odpowiedziała.

-nic więcej nie pamiętasz ?-spytała się Lucy.Miała wrażenie ,że Sydney za bardzo się izoluje. Jakby uciekała od tego kim jest.
-nic.

Lucy zbliżyła się do niej, wciągnęła jej zapach,zapamiętała i poszła w kierunku wyjścia.
-a nie lepiej było by wsiąść numer telefonu !?-zawołała za nią Sydney
-chyba sobie kpisz dziecino. -odpowiedziała Lucy i wyszła zostawiając roztrzęsioną dziewczynę samą.

W chwili jej wyjścia ,Sydney poczuła się okropnie. Przez cały czas uciekała od tego kim jest.Ale właśnie uświadomiła sobie ,że już tak nie może. Nie po tym co się stało.

1 komentarz:

  1. super piszesz ;)
    oczywiście czekam na następną notkę ;)

    zapraszam od mnie ; http://tylkoewafarna-farnoholicy.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń