Sydney wstała i popatrzyła się na jasno włosom wampirzyce.Była ładna ,wysoka i zdecydowana.Taka silna.Taka idealna. Na pewno miała ciekawsze życie niż ona. Na pewno nie pracowała w perfumerii , dla własnego bezpieczeństwa,nie wyglądała ,żeby się czegoś bała.
-Ok, a więc zaczynamy.Powiedz mi wszystko o sobie.A wiedz ,że czuje kiedy ktoś kłamie.
-to może byś się przedstawiła-mruknęła Sydney nie bardzo wiedząc jak wybrnąć z tej dziwnej sytuacji.
-to tylko formalności ,ale skoro tak ci zależy .Lucy . a teraz gadaj.
-skoro ci tak zależy-powtórzyła za nią Sydney ironicznym głosem,jednak gdy zobaczyła minę tej drugiej postanowiła powiedzieć jej to co chciała.
-Sydney, 60 lat ,pracuje w perfumerii jak widzisz,mieszkam niedaleko stąd .pasuje?-
-niekoniecznie. Jesteś dosyć młoda. A co z przemianą ?
-nic ciekawego.
-Czy ty nie zdajesz sobie sprawy ,że mam w dupie twój komentarz ? sama ocenie.
Sydney miała już powoli dosyć. Może się bała ,ale nie lubiła gdy ktoś jej groził.
-po prostu jakiś gościu, podszedł do mnie ,przemienił ,powiedział co i jak i zniknął raz na zawsze.
-odpowiedziała.
-nic więcej nie pamiętasz ?-spytała się Lucy.Miała wrażenie ,że Sydney za bardzo się izoluje. Jakby uciekała od tego kim jest.
-nic.
Lucy zbliżyła się do niej, wciągnęła jej zapach,zapamiętała i poszła w kierunku wyjścia.
-a nie lepiej było by wsiąść numer telefonu !?-zawołała za nią Sydney
-chyba sobie kpisz dziecino. -odpowiedziała Lucy i wyszła zostawiając roztrzęsioną dziewczynę samą.
W chwili jej wyjścia ,Sydney poczuła się okropnie. Przez cały czas uciekała od tego kim jest.Ale właśnie uświadomiła sobie ,że już tak nie może. Nie po tym co się stało.
super piszesz ;)
OdpowiedzUsuńoczywiście czekam na następną notkę ;)
zapraszam od mnie ; http://tylkoewafarna-farnoholicy.bloog.pl/